czwartek, 2 stycznia 2014

Ludzie i fajerwerki, zobacz, jak wygląda Sylwester w Warszawie


Pożegnałam 2013 rok, odejdź już wreszcie Ty niedobry!!!
Gdy patrzę w przyszłość, mam radosną wizję wielu wspaniałych rzeczy, które mogę zrobić. Na pewno fotografia w dalszym ciągu, ponadto kilka kursów, które już wybrałam.
No a co z tym stadionem? Było bardzo fajnie, mnóstwo ludzi, dzieci w wózeczkach, starsze osoby... Młodzi ludzie i co dziwne w ogóle nie zauważyłam bardzo pijanych a już zupełnie nie było burd i agresji. Opowieści o rzucaniu butelkami, o chryjach i zaczepkach można między bajki włożyć. Nikt nie zerwał mi uśmiechu z twarzy.
Fajerwerki wspaniałe, fachowe, kanonada długo trwała i było na co popatrzeć.
Nie wiem tylko, co na to wszystko ptaki i inne zwierzęta nocujące nad Wisłą. Generalnie, to powoli odchodzi się od zwyczajów świętowania po trupach. To było fajne, ale w średniowieczu.


Ludzie wspaniali, uśmiechnięci, życzliwi, dużo obcokrajowców
Chętnie pozowali do zdjęć - pozdrawiam wszystkich!



Niestety, były słabe strony i to od strony organizacyjnej.. Nigdzie nie było Toy Toy-ów... Problem straszny... A może gdzieś były ukryte...
Brak koszy na śmieci. To już nie te czasy, że Polak rzuca butelkę za siebie i ma w nosie co z tym się stanie. Jednakże kosze były tylko te, które tam zawsze są, na przystankach, a na tę noc to zdecydowanie o wiele wiele za mało.

No i na koniec zostawiłam najgorszą rzecz. Niestety z obiecanych o rzekomo zwiększonej częstotliwości kursów autobusów nocnych mieliśmy figę z makiem. Zamknięto cały Most Poniatowskiego dla ruchu. Setki ludzi stały na przystankach wypatrując czegokolwiek i licząc, że coś nadjedzie. Wiele osób młodszych ruszyło na piechotę. Ale nie każdy może i ma siłę i ma blisko... Co ma zrobić staruszek, albo matka z wózkiem? Jak ma dojechać do innej dzielnicy Warszawy a na dodatek nie może się wysikać? Pani Gronkiewicz Waltz zadbała skutecznie o zepsucie tego wieczoru setkom Warszawiaków.
Tłumy tych, którzy nie mogą z różnych przyczyn iść do domu na piechotę stały przez kilka godzin na przystankach.
Również tramwajowych, bo w internecie była wiadomość, że będzie zwiększona częstotliwość numeru 3 i 24 i będą one jeździły do godziny 3 rano...Kłamstwo. Wiele osób właśnie na te obiecane tramwaje i autobusy czekało.
Zobaczcie sami.



Ja wróciłam do domu pierwszym tramwajem w stronę Grochowa. Była to 9-tka, która przyjechała na przystanek Berezyńska dopiero o godzinie 4.55 (około).
Reasumując - jeżeli administracja Warszawy obieca Ci coś, to nigdy nie ufaj. Licz na siebie! Swoją drogą nic nie jest bez przyczyny. Przywabiono ludzi, i reklama i PR poszły w świat. A potem zamknięty most do godziny 4.30 i martw się Warszawiaku, jak głupiś.
Szczęście, że dużego mrozu nie było!
Życzę Wszyskim Dosiego Roku 2014.
A jeżeli przypadkiem chcecie coś kupić na Allegro, to na górze po lewej stronie jest link, który od razu przenosi Was do wyszukiwania produktów.
Do następnego razu kochani Wy moi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz