piątek, 21 czerwca 2013

Bezludna Wyspa

Ludzie płacą niebotyczne pieniądze, aby kupić sobie bezludną małą wysepkę gdzieś zagubioną w otchłaniach oceanu. Co powoduje, że skrawek lądu jest dla nich tyle wart?
Dochodzę do wniosku, że to ich problem, który mają w psychice. Bo każdy chce się wyalienować czasami, być sam, oderwać się od wszystkiego, kompletnie wyluzować.
Ale są tacy, którzy, mimo iż mają dużo pieniędzy, to jakoś o tym nie marzą. Co różni te dwie osobowości?
A do której grupy ja należę? Otóż ja uwielbiam żyć w swoim świecie. Trochę, jak dla autystycznych dzieci, świat zewnętrzny jest dla mnie często bolesnym doznaniem.
Kontakt z ludźmi, nawet krótka rozmowa, często boli kilka dni. Np. pewna "kobieta czołg", albo "zawsze problem", albo "wszyscy są debilami, tylko ja jestem 7 cud świata", albo "ordynus". To moje prywatne imiona, które nota bene oni sami sobie nadali.
Więc jak udaje mi się wyjść cało z otaczającej mnie rzeczywistości? Otóż własnie to sobie uświadomiłam. Moja bezludna wyspa jest we mnie. Jest zawsze ze mną. Potrafię przenieść się tam w kilka sekund i odpoczywam i nabieram dystansu do świata. A niech ten świat sobie będzie taki, jaki chce. Beze mnie.

Tej umiejętności życzę wszystkim uciekinierom w realu, których często to kosztuje majątek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz