niedziela, 19 maja 2013

Plaża, słońce, wakacje. Unikajmy poparzeń, ale nie poprzez stosowanie chemii.

Alarmują media o lawinowym wzroście zachorowań na czerniaka złośliwego i inne nowotwory skóry. Zapewne jest w tym sporo prawdy. Ale zastanawiają mnie przyczyny, dla których tak się dzieje.
Czy ludzkość przez ostatnią dekadę nagle się zmieniła genetycznie?
Ja upatruję przyczyn w nadmiernym stosowaniu kosmetyków i RZEKOMYM działaniu, chroniącym przed słońcem.
Już malutkie dzieci zabieramy na plażę na cały dzień, po zastosowaniu cudownego specyfiku. Mającego niby chronić i zapewniać bezpieczeństwo.
Niestety najprawdopodobniej tak nie jest. Najdroższe i najdoskonalsze specyfiki są produktem, którego PODSTAWOWYM zadanie jest : sprzedać się dobrze. Sztab ludzi opracowuje strategię marketingową, etykiety, słowa użyte na nalepkach. Ulubionymi słowami jest "bezpieczny" "ochrona" "safe" itp.
Idziemy zatem uspokojeni na całodzienną ekspozycję słoneczną. Spędzamy cudowne dni. Niestety bomba zegarowa tyka i odezwie się później.
Drodzy państwo - przed słońcem chroni jedynie parasolka. Cień.
Pamiętajmy, że nasza skóra "pamięta" wszystkie słoneczne dni, od początku naszego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz